Lipoliza iniekcyjna |
@siemano23 odradzałbym pistolet. Ty masz się wbić w głębszy pokład tkanki tłuszczowej, tam ulokować detergent żeby wywołał stan zapalny i doprowadził do popękania, rozbicia komórek tłuszczowych. Jak dasz pistoletem, to detergent pod ciśnieniem wlatuje przez pory na płytką warstwę, a do tego wnika w naczynka kapilarne i inne struktury naskórkowe niepotrzebnie je drażniąc. Musi być igła. Ja znieczulenia nie używałem nigdy żadnego. Jadę na żywca. W taki sposób czuję, że mam większą kontrolę, bo jak za mocno boli to znaczy że wkułem się w nerw, więc delikatnie cofam i przesuwam igłę ciut obok. W brzuchu nie wiem ile cm zgubiłem, ale chyba starczy opis że wcześniej mój brzuch kształtem przypominał wypukłą skorupę żółwia, a obecnie to wszystko zeszło i dociąłem się do mięśni. Tutaj bardzo ważna rada! Ja niestety pomijałem górne warstwy brzucha, w sensie te pod mostkiem. Przez to tłuszcz został tam nienaruszony. Już i tak ładnie wymodelowałem sobie sylwetkę, ale widzę że jest jeszcze nad czym pracować. Przy lipolizie trzeba dokonać iniekcji na jak największej przestrzeni brzusznej. Ja dawałem przy tych 2 zabiegach po 10ml. Teraz widzę że potrzebne jest 15ml, i tak też piszą na niektórych stronach z kosmetologii. Czyli 3 ampułki po 5ml, i najlepiej te silniejsze stężenie preparatu który polecałem wcześniej. Jak silniejsze stężenie to po prostu lepiej działa. Obrzęk i opuchlizna będzie tak czy siak, a jak już się robi to lepiej porządnie i konkretnie, a nie tak ,,delikatnie" bo to tak to się można pierniczyć w nieskończoność a efekty będą mierne. Szczepienie na COVID-19 miałem już 2 dawki i mi zupełnie nic po nich nie było, ani nic nie kolidowało. Miałem Pfrizera, żadnych skutków ubocznych. Ale u różnych ludzi jest różnie. Więc przy ciężkich skutkach poszczepiennych odradzałbym wywoływania celowego stanu zapalnego w organizmie lipolizą iniekcyjną. Dzięki Ina54, to ty mi tutaj też dużo pomogłaś w tematach ![]() ![]() |