Witamy na forum o aplikacji kwasu hialuronowego :) i zabiegów z medycyny estetycznej
Witam wszystkie Bimbrowniczki. Gdy trafiłam na wasze forum, byłam na etapie decyzji czy zrobić sobie sama lipolizę iniekcyjną brzuszka. Zamówiłam preparat LIPOLISE (5 x 5 ml) na proponowanej przez was stronie cosmed24.pl oraz igły 30G 0,3x13mm. Wtedy trafiłam na was i rozpoczęłam internetową naukę. Oczywiście kiedyś miałam doświadczenie z lekarzem medycyny estetycznej, przed ślubem córki. Efekt był zadowalający, ale pieniądze straszne. Chciałabym to powtórzyć, jednak nie za takie pieniądze. Słoneczko rozbłysło gdy zaczęłam czytać wasze wypowiedzi o własnych doświadczeniach. Filmiki są świetne i wiele uczą, podziękowania dla wytrwałości mmona. Problem oczywiście pojawił się ze zdobyciem lidokainy. Ale czegosz to ludzie nie sprzedają na gamtree.pl. I przyszedł ten dzień, kiedy powiedziałam trudno „raz kozie śmierć”. Strach przed robieniem sobie zastrzyków był ogromny. Kiedyś robiłam rodzinie podskórnie szczepionki przeciw grypie, ale to pikuś, w porównaniu z widokiem igły, którą muszę wbijać sobie sama w różne miejsca. Od koleżanki, która musiała robić sobie sama zastrzyki podczas ciąży w brzuch, dowiedziałam się, że to jest do zrobienia. Ale jak to w życiu bywa, skoro zdobyła lidokainę w maści, to popatrzyłam na swój lekko zaokrąglony podbródek. Później przyjrzałam się dokładniej twarzy i bezspornie ujrzałam uwidaczniające się chomiki. No to cóż miałam robić? Lidokaina na podbródek i chomiki i do dzieła. Rączka trzęsła się na samą myśl o tej „wielkiej operacji”. Uchwyciłam w rękawiczkach jednorazowych podbródek i rozpoczęłam atak na tkankę tłuszczową. Coś tam poczułam leciusieńkiego przy wkłuciu, ale potem poszło jak w masło. Nie za bardzo wiedziałam ile trzeba zapodać tego preparatu, ale tu wspomogły mnie filmy z youtube. Nie żeby podali jaką ilość należy wstrzyknąć, ale poobserwowałam ile preparatu wstrzykują przy jednym wkłuciu, obserwując ich strzykawki. To okazało się trafne posunięcie. Poszło mi około 3 ml na podbródek i chomiki. Efekt chyba jest, bo widać lekkie napuchnięcie i jest jak na zdjęciach w necie. Po takim początku zaatakowałam fałdki tłuszczyku na brzuchu. Wkuwałam się prostopadle i po troszeczku wtłaczałam preparat. Brzuszek po tym zaczął być zaczerwieniony i rozgrzany. Podobno tak ma być. Będę informować o rezultatach. Wiem, że mam powtórzyć zabieg. Teraz myślę intensywnie o następnych zabiegach. Asia51 gdybyś mogła odezwać się do mnie na afana@wp.pl. Chciałabym coś zamówić. Pozdrawiam was z wdzięcznością. Gdym był osamotniona w swoich poczynaniach nie wiem, czy bym się odważyła.


  PRZEJDŹ NA FORUM